0

Body Positivity

Wiele się ostatnio mówi o ruchu „body positivity” przeciwstawiającemu się promowaniu nierealistycznych sylwetek zarówno mężczyzn jak i kobiet… i bardzo dobrze.
Co jest jednak straszne w tej całej pogoni za akceptacją to to, że została zupełnie opacznie przedstawiana.
W akceptacji ciała i walce z wyidealizowanymi obrazami ludzi, chodzi o to, żeby pokazać, że nikt „normalny” nie wygląda tak jak przedstawiają to media. Każdy człowiek jest inny i każdy człowiek ma inne ciało. Jedni krótsze nogi, inni dłuższe. Jedni odstające uszy, a inni duży nos. Jedni mają bardziej masywne uda a inni mają thigh gap.

I Świetnie! Każdy jest inny i nie ma sensu przejmować się rzeczami, których w sobie nie możemy zmienić.

Natomiast cała rzesza ludzi rzuciła się, przy okazji body positivity, do promowania otyłości. Otyłość nie jest rzeczą której nie możemy zmienić (pomijam tutaj przypadki chorób). W otyłości ani nadwadze nie ma nic pozytywnego. Wręcz przeciwnie – wiążą się z nimi liczne choroby i najzwyklejszy dyskomfort. Nikt nie staje się otyły od picia wody, zdrowego jedzenia i ćwiczeń fizycznych. Promowanie otyłości i pokazywanie jej w pozytywnym świetle przez modelki size plus, powoduje więcej szkody niż pożytku. Ale jak nie wiadomo o co chodzi i dlaczego ktoś miałby promować otyłość… to wiadomo o co chodzi – o pieniądze. Do tej pory ludzie otyli raczej omijali szerokim łukiem stoiska z seksowną bielizną. Ktoś wyczuł w tym biznes i zaczął to promować.

Poniżej przykład jak wygląda prawdziwe body positivity. Conner Rensch pokazuje, że nie ma się czego wstydzić nosząc swoje rozstępy na wierzchu. To fizyczną niedoskonałość należy akceptować, nie otyłość!

body_positivity

Comments

comments

Fitness kuchnia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.