7

Promocja otyłości?

Dziś coś z trochę innej beczki.
Na wstępie zaznaczam, że pomijam w tekście osoby chore.

Zaciekawiło mnie, że ostatnimi czasy, coraz częściej przebija się do mediów trend, który można by nazwać “promocją otyłości”. 
Coraz więcej osób z nadwagą czy otyłością, opowiada o tym jak wspaniale czuje się we własnych ciałach i nie mają z tego powodów żadnych kompleksów.
Że wystarczy zaakceptować siebie, promieniować szczęściem i cieszyć się życiem.
(np. http://www.huffingtonpost.com/2014/05/02/gabourey-sidibe-confidence-speech_n_5255730.html?1399066017&ncid=fcbklnkushpmg00000063 )

Co ciekawe, większość bohaterów tych opowieści przyznaje się do stosowania wszystkich istniejących diet, które (co nie dziwne) nie dały żadnych efektów. Konkluzją wszystkich wypowiedzi jest to, że tacy się urodzili, więc tacy już zostaną, a świat powinien ich bezkrytycznie zaakceptować, bo nie ma nic złego w kilku dodatkowych kilogramach.
W końcu prawdziwe kobiety mają krągłości, prawda?

Otóż nic bardziej błędnego. Nadwaga i otyłość wiążą się z wieloma chorobami (co nie znaczy, że wszyscy szczupli są w 100% zdrowi), takimi jak nadciśnienie, #cukrzyca, stłuszczenie wątroby czy żylaki.
Dodatkowe kilogramy nie biorą się z powietrza czy z wody. Biorą się ze złego sposobu odżywiania i braku ruchu.
Dlatego ma nie żadnych przesłanek za tym, żeby przedstawiać nadwagę w pozytywnym świetle. Jest duża różnica pomiędzy tolerancją a promocją.

W nadwadze nie ma nic pozytywnego.

nadwaga i otyłość
fot. Gabourey Sidibe, huffingtonpost

Comments

comments

Fitness kuchnia

7 Comments

  1. Mimo że podkreśliłaś brak krytyki dla osób chorych z nadwagą, to twój post wyraźnie jest krytyką dla osób puszystych. Piszesz że osoby grube akceptują siebie, ale wypróbowały setki diet żeby schudnąć. Ale zupełnie nie rozumiesz tego problemu.Może to jest tak że brak efektów odchudzania nauczył ich że można się cieszyć życiem bez względu na wagę ciała. Propagujesz w swoim poście osoby grubsze jako leni przed telewizorem, zajadających się tłustym i niezdrowym jedzeniem, choć nie jest to prawdą. Nadwaga w obecnych czasach bierze się często z tego co jemy, owszem, ale ludzie 21 wieku nie mają czasu na gotowanie, sięgają po gotowe wyroby nafaszerowane chemią. Ponadto nie każdy może ćwiczyć i być aktywny fizycznie. Zastanawiam się jak utrzymała byś zgrabną sylwetkę gdyby lekarz nakazał ci całkowity brak sportu i aktywności fizycznej, której należy przestrzegać rygorystycznie przez np 2 lata. A takie zasady są np dla kobiet które są po zabiegach ginekologicznych. Zanim skrytykujesz rozważ problem na dwa sposoby. Z tym że kobiety fitnessu tego nie potrafią, dla was liczy się tylko wasz styl życia, a kiedy nadejdą ograniczenia, tracicie radość życia, i stajecie się zgorzkniałe. Pozdrawia Cię osoba po histerektomii, której od zabiegu przybyło 10 kilo, gdyż ma za dużo ograniczeń, ale zaakceptowała to.

    • Ale dlatego na wstępie wyraźnie jest napisane, że tekst nie dotyczy nadwagi z przyczyn medycznych.
      W każdym innym przypadku jest to winą tej osoby. Oczywiście nie mówię, że robi to specjalnie.
      W moim przypadku (tak, mam w swojej historii epizod z otyłością) było to słuchanie głupich rad dietetyków (np. pij sok zamiast gazowanych napojów). Nie było w tym mojej złej woli, lenistwa czy braku motywacji. Powodem było słuchanie nie tych ludzi, których trzeba słuchać. Wszystko zmieniło się po kontakcie z fitnessem i dobrym trenerem. Waga (tłuszcz) radykalnie w dół, sylwetka wygląda o niebo lepiej.
      Więc nie mówię, że to są osoby leniwe. Chodziło mi w poście tylko o to, że nadwaga staje się powodem do dumy co jest wręcz głupie… właśnie ze względu na zdrowie

  2. No i właśnie się mylisz, nikt nie pochwala otyłości, raczej media które zawsze kreowały ideał anorektycznej sylwetki wreszcie zaczynają traktować kobiety na równi. I te grubsze, i te chude. Musisz brać pod uwagę np takie czynniki jak to że ktoś mógłby być szczupły ale za jaką cenę ? Ja nie wyobrażam sobie obecnie abym miała żyć restrykcyjnie i wiecznie liczyć kalorie, uważać na to co jem, tylko dlatego że brak mi woreczka żółciowego oraz macicy. Wolę te plus 10kg, i zjeść od czasu do czasu i czekoladę i wypić piwko, czy też normalnie po ludzku pozwolić sobie na drobne żywieniowe grzeszki w granicach zdrowego rozsądku. I nie jest to lenistwo z mojej strony. Jem jak przed operacjami, nie katuję się jedzeniem dietetycznym i zaakceptowałam samą siebie. Dodam ci jeszcze, co mnie bardzo zdziwiło, mojemu partnerowi podobam się bardziej teraz niż te 10kg temu.

    • Tak, media kreowały i dalej kreują wychudzone modelki. Ale jak przychodzi co do czego to nikt nie mówi: „tak podoba mi się moje wychudzone ciało i jestem dumna z tego, że sterczą mi kości a cały obiad zwracam po 5 minutach”. Chude modelki zawsze przedstawiane są tylko w kontekście mody. Nigdy w kontekście zdrowia i dobrego samopoczucia.

      Natomiast bycie „fit” wcale nie musi oznaczać rezygnacji ze wszystkich przyjemności odnośnie jedzenia.
      Jeśli zjesz np. w poniedziałek pizzę a w piątek hamburgera, a przez całą resztę tygodnia będziesz jadła zdrowe, nieprzetworzone produkty, bogate w błonnik, węglowodany złożone, wartościowe białko i zdrowe tłuszcze to utrzymasz wagę bez problemu. Ja sobie pozwalam raz / dwa razy w tygodniu zrobić „cheat meal” i zejść co mi się tylko podoba. Pomimo to poziom tłuszczu utrzymuje mi się na poziomie 9-10%. Ponadto wcale nie czuje, że jedzenie „dietetyczne” jest gorsze. To są stare stereotypy z lat 90 z kolorowych pism, kiedy to „dieta” polegała na jedzeniu sałaty przez 2 tygodnie. Co jest kompletną bzdurą.
      Mój przykładowy dzień to:
      -owsianka z owocami, orzechami i białkiem
      – 3 x ryż brązowy z kurczakiem, olbrzymią stertą świeżych warzyw i oliwą z oliwek
      – 1 x makaron razowy z tuńczykiem i warzywami

      Coś jest złego w takim jedzeniu? I kalorii wcale nie jest mało bo niecałe 3000 przy 71 kg mojej wagi 🙂

  3. Bycie „fit” owszem jest fajne, aktualnie trendy 🙂 podejście do diet się zmieniło, podobnie jak i nasza mentalność pod tym względem.
    Pytasz co jest złego w twoim jadłospisie przykładowym, otóż wyobraź sobie:
    1 Bakalie
    2 surowe warzywa i owoce
    3 produkty pełnozarniste i razowe
    To są rzeczy których mi np nie wolno jeść przez najbliższe 6 miesięcy zgodnie z zaleceniem lekarza.
    Dozwolone są białe pszenne pieczywo, owoce i warzywa gotowane (bez strączkowych )- wszystko gotowane. Mimo iż lekkostrawne nie jest to dieta która sprawia przyjemność i ma pozytywny wpływ na wagę ciała, wiele owoców i warzyw jest dla mnie w tej chwili po za zasięgiem, bo pomarańcza, czy winogron,sałaty oraz wielu innych sobie nie ugotuję, a surowych mi nie wolno. Soki tak naprawdę obecnie to w znakomitej większości barwniki i aromaty, a ja za chemioterapię stanowczo podziękuję. Dieta w moim przypadku to są głównie lekkie zupy gotowane na piersi z kurczaka, żeby za ciężko nie było. Ewentualnie pieczone warzywa z rybą, lub do wyboru z piersią. Śniadania i kolacje zgodnie z rozpiską od dietetyka z szpitala to pszenne pieczywo z lekką wędliną, bo wszelkiego rodzaju sery za ciężkie, pomidor czy ogórek dla urozmaicenia odpada. I niech nikt mi nie wmawia że da się radę żyć zdrowo i tak się odżywiać.
    I tak oto w nawiązaniu do treści artykułu :
    Jestem puszysta, zaakceptowałam to, czuję się z tym dobrze i świat powinien to zaakceptować 🙂 bo grunt w takich chwilach to pokochać siebie.
    I w sumie co brakuje nam polakom to zrozumienia dla osób puszystych. Bo kiedy idzie taka osoba ulicą to z reguły ocenia się negatywnie, nikt nie pomyśli że to wina choroby, czy też właśnie tak jak w moim przypadku diety jaką mam zaleconą.

  4. Przepraszam, ale nie rozumiem gdzie tu jest promocja otyłości? Dziewczyna mówi o pewności siebie i akceptacji, zaznaczając że ludzie zbyt często patrzą na nią przez pryzmat wagi, natomiast to przecież nie wszystko co ma do zaoferowania. Pewność siebie płynie nie tylko z wyglądu i nie tylko nad tym należy w życiu pracować, ważne jest aby to podkreślać w mediach. Przecież nie napisała – ludzie, nie jedzmy owoców i warzyw, zajadajmy się przetworzonymi hamburgerami, z tego płynie moje szczęście, także waleczni „fit ludzie”, wyluzujcie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.